Co jedzą motyle w naturze i w domu?

Ani bajkowy pył na skrzydłach, ani romantyczne skojarzenia z wiosną nie tłumaczą tego, co tak naprawdę jedzą motyle. Odpowiedź jest dość konkretna: motyle są wyspecjalizowanymi konsumentami płynów, a ich dieta w naturze i w domu opiera się na kilku zaskakująco prostych źródłach.

Wbrew pozorom nie chodzi wyłącznie o „kwiatuszki i nektar”. Dorosłe motyle, gąsienice i ćmy jedzą zupełnie inne rzeczy, a zrozumienie tego ma duże znaczenie, jeśli planuje się domową hodowlę, wizytę w motylarni albo tworzenie ogrodu przyjaznego motylom. Poniżej konkretnie: co, kiedy i w jakiej formie motyle są w stanie zjeść.

Co jedzą dorosłe motyle w naturze?

Dorosłe motyle nie gryzą i nie żują – mają ssący aparat gębowy – trąbkę. To oznacza, że cała ich dieta to płyny lub bardzo rozcieńczone substancje. Najczęściej kojarzy się to z nektarem i słusznie, ale repertuar jest znacznie szerszy.

Podstawą żywienia w naturze jest nektar kwiatowy. To mieszanina wody, cukrów (głównie sacharozy, fruktozy i glukozy) oraz niewielkich ilości aminokwasów. Motyle wybierają kwiaty:

  • łatwo dostępne (płaskie koszyczki, baldachy, duże „platformy” kwiatowe)
  • bogate w nektar (budleja, jeżówki, rudbekie, kocimiętka, zioła kwitnące)
  • widoczne w spektrum UV (dla motyli to neonowe billboardy, choć ludzkie oko tego nie widzi)

Drugim ważnym elementem diety są minerały i sole. Większość gatunków nie znajdzie ich w samym nektarze, dlatego motyle siadają na wilgotnej ziemi, błocie, a nawet… zwierzęcych odchodach. To zachowanie ma swoją nazwę: puddling. W tropikach można zobaczyć wręcz „dywany” motyli zbierających się wokół jednej kałuży.

Część gatunków korzysta też z:

  • przejrzałych owoców – śliwki, jabłka, gruszki spadające z drzew to dla motyli słodki bufet
  • soku drzew – sączące się rany na korze to źródło cukrów i minerałów
  • płynów z martwych zwierząt – brzmi brutalnie, ale dla niektórych gatunków to cenne źródło białka i soli

Dorosłe motyle jedzą głównie cukry i sole mineralne. Białka „organizują” wcześniej – na etapie gąsienicy – i z nich „żyją” później jako osobniki dorosłe.

Dieta gąsienic – ukryta połowa historii

W rozmowach o motylach często pomija się fakt, że większość jedzenia w życiu motyla zjada… gąsienica. To ona odpowiada za zgromadzenie rezerw białka i tłuszczu, które później zostaną „przebudowane” w ciało dorosłego motyla.

Gąsienice są z reguły roślinożerne, ale w bardzo wybiórczy sposób. Wiele gatunków żeruje wyłącznie na jednej lub kilku konkretnych roślinach – tzw. roślinach żywicielskich. Bez tych roślin cały cykl życiowy motyla się załamuje, choć dorosły osobnik może wyglądać na „zadowolonego” na dowolnych kwiatach.

Roślina żywicielska a wybór gatunku

Każdy, kto próbował „wyhodować” motyla w domu, prędzej czy później zderza się z tym tematem. Piękny dorosły motyl w motylarni zachwyca, ale tak naprawdę jego obecność zależy od czegoś zupełnie innego: czy w okolicy rośnie właściwa roślina dla gąsienic.

Klasyczny przykład z polskich ogrodów to rusałka pawik i pokrzywa. Dorosłe pawiki chętnie spijają nektar np. z budlei czy jeżówek, ale gąsienice są absolutnie przywiązane do pokrzyw. Usunięcie „nieestetycznych” pokrzyw z okolicy = mniej pawików, choć kwiatów nektarodajnych może być pełno.

Podobnie funkcjonują inne gatunki:

  • bielinki – gąsienice uwielbiają rośliny kapustowate (kapusta, rzodkiewka, rzepak, nasturcja)
  • listkowiec cytrynek – związany z kruszyną i szakłakiem
  • wiele modraszków – zależnych od określonych roślin łąkowych

W praktyce oznacza to tyle, że „karmienie motyli” nie ogranicza się do wystawienia miseczki z cukrem dla dorosłych osobników. Bez jedzenia dla gąsienic nie będzie motyli, nawet jeśli ogród pęka w szwach od kwitnących rabat.

W domowej hodowli często to właśnie etap gąsienicy jest najtrudniejszy. Konieczne jest zapewnienie świeżych liści konkretnej rośliny w stałej dostawie. Jedno przesuszone pudełko z liśćmi może przerwać cały cykl.

Jak karmią się motyle w domu i w motylarniach?

W warunkach domowych – czy to w małej hodowli, czy w profesjonalnej motylarni – motyle dostają substytut nektaru. Nikt nie będzie oczywiście wyciskać tysięcy kwiatów, dlatego stosuje się proste mieszanki przygotowywane z wody i cukru.

Najczęściej używa się roztworu:

  • woda + cukier (sacharozowy lub trzcinowy)
  • czasem z dodatkiem soków owocowych
  • w stężeniu około 10–20% cukru (bardziej skoncentrowane roztwory są dla motyli trudniej przyswajalne)

Rozwiązanie jest proste: motyle „widzą” tylko wilgotną powierzchnię, na której mogą rozwinąć trąbkę i napić się słodkiego płynu. Sposób podania ma duże znaczenie – zarówno dla motyli, jak i porządku w domu.

Domowe „nektarium”: jak to działa?

W motylarniach i w hodowlach stosuje się różne wersje tego samego pomysłu. Chodzi o to, by płyn był dostępny, ale nie zalewał motyli, nie brudził skrzydeł i nie przyciągał plagi mrówek.

Najprostsza forma „nektarium” to płytka miseczka z wacikiem, gąbką lub zwiniętym papierowym ręcznikiem nasączonym roztworem cukru. Motyle siadają na tej wilgotnej powierzchni i piją, jakby korzystały z kwiatu o nienaturalnie dużej koronie.

W profesjonalnych motylarniach stosuje się często dekoracyjne podajniki w kształcie kwiatów. W środku znajduje się gąbka z roztworem, a kolorowe płatki dodatkowo wabią motyle. Ważne, by płyn nie stał zbyt długo – fermentacja i rozwój drożdży nie służą ani motylom, ani obsłudze ekspozycji.

Drugim domowym sposobem są przejrzałe owoce. Plasterki banana, pomarańczy czy jabłka działają jak „bufet szwedzki” dla wielu gatunków. Trzeba jednak liczyć się z tym, że razem z motylami pojawią się muszki owocówki i charakterystyczny, sfermentowany zapach.

Dobrą praktyką jest rotowanie karmy: jednego dnia świeży roztwór cukru, innego – owoce, przy czym wszystko, co zaczyna pleśnieć albo intensywnie pachnieć fermentacją, powinno być od razu usuwane.

Czego absolutnie unikać w karmieniu motyli w domu?

Motyle są delikatne, ale to nie znaczy, że wymagają „udziwnionej” diety. Raczej przeciwnie – większość problemów wynika z przesady i dobrych chęci. Warto trzymać się prostych rozwiązań i unikać eksperymentów, które mogłyby im zaszkodzić.

Niewskazane są:

  • napoje gazowane i słodzone (barwniki, dodatki, CO₂ w płynie)
  • sztuczne słodziki (motylom nie dają energii, mogą je zdezorientować)
  • czysty miód w wysokim stężeniu (lepki, może sklejać trąbkę i odnóża)
  • alkohol w jakiejkolwiek formie

Ryzykowne są także „domowe mieszanki witaminowe”, soki „dla zdrowia” czy dodatki typu napary ziołowe. W naturze motyle mają kontakt z wodą, cukrami i prostymi związkami mineralnymi, a nie koktajlem składników, które w ludzkiej kuchni wydają się korzystne.

Do karmienia domowych motyli w praktyce wystarczą czysta woda, zwykły cukier i przejrzałe owoce. Wszystko ponad to jest raczej dla satysfakcji opiekuna niż pożytku motyla.

Warto też pamiętać, że nie wszystkie motyle dorosłe jedzą. Niektóre gatunki – zwłaszcza o krótkim życiu dorosłym – wcale nie pobierają pokarmu, żyją wyłącznie z zapasów zgromadzonych w stadium gąsienicy. Jeśli taki motyl nie chce jeść, nie zawsze oznacza to problem.

Co jedzą motyle nocą? Ćmy i ich dieta

Ćmy to w większości te same zasady, ale w innym trybie dobowym. Nocne motyle także korzystają z nektaru, soków drzew, przejrzałych owoców i wilgotnej ziemi. Różnica polega głównie na tym, kiedy żerują i jakie kwiaty wybierają.

Wiele roślin ma kwiaty, które są słabo widoczne za dnia, ale nocą mocno pachną i produkują więcej nektaru – właśnie z myślą o ćmach. Kwiaty białe, jasne, pachnące wieczorem (np. nocny flok, tytoń ozdobny, maciejka) to typowy „nocny bar” dla motyli.

W domowych warunkach ćmy zadowolą się tym samym, co dzienni krewniacy: roztworem cukru i owocami. Zauważalna jest tylko inna aktywność – zamiast „szczytu” w południe, więcej ruchu widać wieczorem i w nocy.

Jak przyciągnąć motyle do ogrodu lub na balkon?

Jeśli celem nie jest trzymanie motyli w domu, tylko przyciągnięcie ich do ogrodu lub na balkon, podejście do „karmienia” wygląda trochę inaczej. Zamiast miseczek z roztworem cukru lepiej postawić na rośliny – i to w dwóch kategoriach.

Po pierwsze: rośliny nektarodajne dla dorosłych motyli. W polskich warunkach dobrze działają m.in.:

  • budleja Dawida (często nazywana „krzewem motyli”)
  • jeżówki, rudbekie, pysznogłówki, szałwie, lawenda
  • kocimiętka, lebiodka (oregano), tymianek, mięta kwitnąca
  • aksamitki, nagietki, kosmosy, astry

Po drugie – i to często ważniejsze – rośliny żywicielskie dla gąsienic. Tu lista wygląda mniej „instagramowo”: pokrzywy, koniczyny, trawy, krzewy takie jak kruszyna czy dzikie śliwy. Dla wielu osób to „chwasty”, ale właśnie tam gąsienice budują swoją masę.

Ogród przyjazny motylom to nie tylko rabata z kwiatami, ale także kilka celowo „nieidealnych” zakątków – z pokrzywami, dzikimi roślinami i niekoszoną trawą.

Na balkonie nie da się oczywiście odtworzyć całego ekosystemu, ale nawet kilka donic z ziołami, kocimiętką, nagietkiem czy lawendą potrafi przyciągnąć pojedyncze motyle na krótką wizytę. Dla nich to dodatkowy bufet w miejskiej pustyni.

Podsumowanie: motyle jedzą prościej, niż się wydaje

Pod względem diety motyle są zadziwiająco „minimalistyczne”. Dorosłe osobniki potrzebują głównie cukrów i minerałów, a całe „mocniejsze” żywienie odbywa się wcześniej, na etapie gąsienicy. W naturze korzystają z nektaru, błota, soków drzew i przejrzałych owoców. W domu – z rozcieńczonego cukru i owoców, podanych w bezpieczny, nieklejący sposób.

W praktyce oznacza to, że jeśli planuje się hodowlę, wizytę w motylarni czy po prostu ogród pełen motyli, warto myśleć dwutorowo: co zje dorosły motyl dzisiaj i co zje jego gąsienica jutro. Od tej pary odpowiedzi zależy, czy kolorowe skrzydła będą tylko krótkim epizodem, czy stałym elementem otoczenia.